Centralne smarowanie
2008-10-16 08:15:44
Praca zdala w moim wypadku była spełnieniem marzeń. Piotr całymi dniami siedzi w firmie, a ja nie mam z kim zostawiać małego Antosia, żeby móc dalej rozwijać karierę. Dzięki starym znajomym ze studiów znalazłam ciekawe stanowisko redaktora kobiecego portalu internetowego. Wystarczyło tylko wysyłać kilka artykułów tygodniowo na tematy mody, zdrowia i pielęgnacji. Połączenie przyjemne z pożytecznym! Teraz mogłam cały czas obserwować Antosia i nie potrzebowaliśmy już opiekunki do dziecka. Antoś spokojnie rysował po starych wydaniach "Wyborczej" mojego męża. Ja natomiast z laptopem na kolanach wymyślałam wszystkie sposoby dla nastolatek, jak radzić sobie z trądzikiem i nieświeżym oddechem. Antoni właśnie czerwoną kredką zamazywał napis "centralne smarowanie", gdy zadzwonił telefon. To Jolka, moja stara przyjaciółka jeszcze ze szkoły średniej. Jola nadal była spełnioną i zdeklarowaną singielką, gdy ja dawno oddałam się roli bycia matką i żoną. Gdy przyjaciółka z zapałem opowiadała mi o nowych zdobyczach w męskiej postaci, nie zauważyłam, że Antek zignorował już smarowanie po gazetach i stronę "Układy smarowania". Teraz jego celem była ściana w salonie. Ja, pewna, że mój pierworodny syn nadal ma natchnienie na kolorowanie napisów "Centralne smarowanie", "Smarowanie" czy "Układy smarowania", pochłonęłam się w rozmowie z Jolką. W momencie, gdy ta kończyła już relacje z wypadu do Ustki, zobaczyłam co się dzieje. Aż podskoczyłam z wrażenia. Ledwo wydusiłam z siebie do mojej najlepszej kumpeli, że oddzwonię później. Antek jak gdyby nigdy nic stał w samej pieluszce przy ścianie i mozolnie poprawiał wielki, trochę krzywy napis "Centralne smarowanie" tuż obok kominka. Wściekły roż zaciekle atakował biel ściany. Smarowanie na papierze czy starych gazetach to normalne dla chłopca, ale dobrze wiedział przecież, że układy smarowania nie może przenosić na ściany i meble. Już czuję przez skórę, jaką Piotr zrobi mi awanturę. Cieszył się, że teraz mogę zostać przy Antosiu i nie musimy nikog zatrudniać. Niestety kredka wdarła się na tyle w farbę, że bez ponownego malowania nie obejdzie się. Antoś z miną niewiątka dumnie pokazywał mamie, że potrafi pisać.
Pozostaw swój komentarz